Karty kontrastowe dla niemowlaka.


Każdy z nas wie, że świat, który widzi dziecko po narodzeniu nie jest bogaty. Wraz mijającymi dniami, miesiącami maluch widzi coraz wyraźniej rozróżniając coraz więcej kolorów i szczegółów. My jako rodzice możemy i wspomóc rozwój wzroli u dziecka. Na początek najlepsze do tego będą karty kontrastowe, które są w stonowanych kolorach. Głównie czarno-białym z kolorowymi dodatkami. Dzisiaj chciałam porównać trzy rodzaje takich kart. Może ktoś z was znajdzie tu coś dla siebie.

KARTY KONTRASTOWE: OCZAMI MALUSZKA

Jest to 8 dużych kart na, których obrazki znajdują się po obu stronach. Z jednej strony z przewagą koloru czarnego, z drugiej - białego. Nie każda z kart posiada dziurkę, więc nie wszystkie można zawiesić na sznureczku. Jako, że patentu na to nie wynalazłam to opieram je o szczebelki łóżeczka i tak nasza najmłodsza obserwuje sobie obrazki.


ZESTAW KSIĄŻECZEK KONTRASTOWYCH

W zestawie: "Jakie to ciekawe","Zwierzęta wokół nas","Zwierzęta tu i tam", "Moje pierwsze obrazki". Z książeczkami jest o tyle "źle", że nie oprzemy ich tak jak kart o bok łóżeczka bo się będą zamykać, więc musimy przytrzymywać strony. No chyba, że moje takie felerne. Jednak umówmy się .. czy to minus? Znajdują się w nich pojedyńcze obrazki, jedynie czarno-białe. Bez kolorowych szczegółów.




KARTY KONTRASTOWE CZUCZU

Są to karty na sznureczku, więc każdą z nich możemy zwiesić, więc maluszek może już je oglądać przy okazji ćwicząc podnoszenie główki leżąc na brzuchu. Są one mniejsze niż te "oczami maluszka". Jedne z nich 0+, drugie 3+, ale szczerze mówiąc nie wiem czemu taki podział. Materiał z których są zrobione jest słabszy niż te większe, więc w przyszłości mogą szybko ulec zepsuciu jeżeli zderzą się ze śliną maluszka. 




My osobiście preferujemy karty kontrastowe i jedne i drugie. Jakoś tak najmłodszej przypadły do gustu sądząc po jej zadowoleniu jak na nie patrzy. Jakie wy co wolicie? Może macie jeszcze jakieś inne? Chętnie zobaczymy.



Komentarze

  1. Moja mała najbardziej lubiła je jeść haha :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie miałam takich książeczek.

    OdpowiedzUsuń
  3. moja również zjada wszystko co tylko się da:) Mieliśmy bardzo podobne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam dużo różnych kart i książeczek kontrastowych, chłopaki bardzo je lubili, potrafili długie minuty zawieszac na nich wzrok. Najbardziej lubiłam te pierwsze A dziurki w nich zrobiłam sama dziurkaczem ;) i wieszalam czasami nad głową

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz