Ciąża - stan błogosławiony? Nie dla mnie!


Wszyscy - no może większość - mówi, że ciąża to taki piękny stan. Kobieta promienieje, nie posiada się z radości i tryska energią. W końcu to "Stan błogosławiony" to jakby mogło być inaczej? Czy aby na pewno to taki cudowny okres? Owszem jeżeli kobieta czuje się świetnie, a wręcz jak nowo narodzona to tak może postrzegać te 9 miesięcy. Jednak ani w pierwszej ciąży, ani teraz w drugiej nie pokusiłabym się o takie stwierdzenie.

Początek ciąży u większości kobiet stoi pod znakiem mdłości i wymiotów. Mnie na szczęście to ominęło jednak nie oszczędziło mnie w czym innym. NISKIE CIŚNIENIE - męczyłam się z nim ok. 2 miesiące. Ledwo chodziłam, funkcjonowałam, Szczerze współczuję wszystkim niskociśnieniowcom bo to jak wtedy się czułam mogę zaliczyć do 2 miesięcznego, mocnego przeziębienia. Poza niskim ciśnieniem dokuczał (a raczej jeszcze dokucza) mi BÓL KRĘGOSŁUPA. Do niego zaś po jakimś czasie doszła RWA KULSZOWA - co sprawia, że niekiedy wstać mogę tylko z czyjąś pomocą. Nie mogę zapomnieć o mojej wiernej przyjaciółce co się nazywa ZGAGA - dzięki jej towarzystwu już nie jedną noc mogę zaliczyć do bezsennych. Oczywiście pojawiły się również problemy ze skracającą się szyjką czego skutkiem było głównie leżenie przez jakiś czas i założenie krążka. 

Ten ostatni miesiąc daje mi szczególnie w kość. Ból kręgosłupa i rwa kulszowa dokucza jeszcze bardziej. Upały też nie ułatwiają funkcjonowania. Zgagę mam praktycznie po wszystkim Nawet po wodzie niegazowanej. Poza tym wszystkim doszedł brak apetytu i brak sił aby za cokolwiek się wziąć. Najchętniej to bym przespała cały dzień, ale niestety moja zgaga mi to skutecznie odradza. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mogę normalnie funkcjonować i w pełni pobawić się z synkiem tak jak do tej pory. 

Jednak pociesza mnie na codzień myśl, że JESZCZE TYLKO TROCHĘ ! ;)

Dlatego oto nie zgadzam się z tymi co mówią, że "ciąża to nie choroba". Nie dlatego, że jestem kobietą i żeby usprawiedliwić czasami swoje dni niedyspozycji. Po prostu jestem jedną z tych, których ciąża potrafi wykończyć. W głębi duszy zazdroszczę tym matką, które ciąże przeszły idealnie. Sama chciałabym nazwać ten okres pięknym ;)

Jak to było z wami? Dobrze wspominacie ciążę, czy jednak dała wam się we znaki ?

Komentarze

  1. U mnie niestety ciąża do najprostszych nie należy. Na co dzień mam niskie ciśnienie, ale w ciąży to już w ogóle jakieś takie zejściowe mam. Pierwsze trzy miesiące spędziłam w łóżku i nad kibelkiem lub miską. Mąż musiał dosłownie mnie zanosić do łazienki, bo o własnych siłach dojść nie mogłam. Teraz borykam się z bólem kręgosłupa, dusznościami i spuchniętymi nogami. I też się pocieszam, że to już niedługo :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzy razy byłam w ciąży i trzy razy dobijała mnie końcówka. Ale dałam radę. Jakoś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na hasło, że ciąża to nie choroba mam ochotę zabić.

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja swoje przeszłam bedac w jednej i w drugiej ciazy. To jest błogosławiony czas, ale to określenie nie mieści w sobie tylko plusow bycia przy nadziei.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja pierwsza ciąża, hmm... marzenie :). Zero nudności, wymiotów, bólu w plecach, żylaków, mały brzuszek. Prawdę powiedziawszy to poza sennością i niewielką ilością rozstępów na udach to nie miałam większych problemów. Za to poród szybki, ale niewyobrażalnie bolesny. Druga ciąża była trochę męcząca, zwłaszcza w trzecim trymestrze, kiedy to ból w plecach i pod brzuchem, spowodowany wielkością owego brzucha, sprawiał, że miałam problem ze wstawaniem i jakąkolwiek zmianą pozycji. Czasami nie mogłam chodzić z powodu bólu w plecach, na wysokości bioder, jaki towarzyszył mi od II trymestru, no i przez całą ciążę bałam się porodu, ponieważ doskonale pamiętałam mój pierwszy raz.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz