"W imię miłości" - Jodi Picoult



Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się ile jesteś w stanie zrobić dla swojego dziecka? Twoja odpowiedź pewnie brzmiałaby „Tak, wszystko.” Czy aby na pewno? Czy dla dziecka byłabyś w stanie posunąć się do ostateczności?

Nina Frost jest zastępca prokuratora. Większość jej spraw dotyczy przemocy wobec dzieci. Sama ma 5letniego synka Nathaniela, więc zdaje sobie sprawę jakie to cierpienie dla rodziców – krzywda własnego dziecka. Wie też, że prawo nie zawsze jest sprawiedliwe i nie zawsze stoi po stronie poszkodowanych. Wykonując taką pracę wierzy, że to co złe nie dotknie jej rodziny.

Pewnego dnia jej ułożone życie w jednej chwili się burzy. Ktoś skrzywdził jej dziecko. Ktoś sprawił, że jej malutki syn cierpiał. Od tamtego momentu pragnęła tylko jednego .. zemsty! Do czego posunie się, aby zmniejszyć szkody jakie ta sytuacja wywarła na psychice jej dziecka? Czy, aby na pewno przede wszystkim myśli o jego dobru? Czy podejmując takie, a nie inne decyzję sprawi, że jej syn będzie szczęśliwszy? Jednak jak się później okaże cała ta sytuacja nie wydaję się tak do końca oczywista jak Nina uważa. Jakie skutki jej czyny wywarły na jej szczęśliwej do tej pory rodzinie?

Jak przy każdej książce Jodi Picoult nie żałuje ani minuty spędzonej przy niej. Jednak wywołała u mnie trochę sprzeczne emocję bo pomimo, że mi się podobała to nie raz miałam ochotę potrząsnąć główną bohaterką - Niną. Chociaż chciała dla dziecka jak najlepiej miałam wrażenie, że nie myślała głównie o jego dobru. W chwilach, których syn potrzebował matki, jej nie było przy nim. Pragnęła tylko zemsty,

Jodi Picoult jak zawsze sprawia, że zastanawiamy się nad swoim życiem. Co byśmy zrobili na miejscu głównej bohaterki? Czy posunęlibyśmy się do takiego czynu? To jedna z tych książek o, których się nie zapomina po odstawieniu na półkę.

Polecam ją każdemu kto lubi książki o życiowych problemach, ale również tych, którzy za nimi nie przepadają. Jestem pewna, że z tą książką - pomimo, że jest wstrząsająca - przekonacie się do tej tematyki.

Komentarze

  1. Kolejna do przeczytania :) Nie dość, że to Picoult to jeszcze motyw prawniczy, który uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz